tłukące się synchronizatory w stratusie | "Arkus2" <arkus2@poczta.onet.pl>
Proszę o pomoc, bo mama problem ze skrzynią biegów.
Zachciało się mi i mojej żonie oryginalnego samochodu i kupiliśmy Chryslera
Stratusa 2.0 97r. manual. Po zrobieniu około 1000km z pod maski zaczęły
dochodzić dziwne odgłosy coś jakby rzecholiło lub rzęziło. Dźwięk ten
pojawiał się tylko w czasie jazdy przy około 50 km/h z początku rzadko z
czasem coraz częściej i się nasilał. Zacząłem podejrzewać skrzynię i
pojechałem do fachowca od skrzyń, miałem pecha, bo w tym dniu nic nie było
słychać i fachowiec kazał jeździć dalej do czasu aż się to nasili, bo nie
wykluczał sprzęgła itp. Po dwóch tygodniach dźwięki się tak nasiliły, że
fachowiec nie miał już wątpliwości, że to skrzynia, ale zaproponował
najpierw wymienić olej. Olej zmieniłem w innej firmie, która podeszłą
rzetelnie do tematu i po wypuszczeniu oleju wypłukała skrzynię benzyną. Olej
wlali jakiś dobry wart 70zł. Podobno zamiast oleju miałem jakąś maż z wodą i
było do tego za dużo. I miało być wszystko dobrze, ale nim wróciłem do domu
wiedziałem, że nic się nie zmieniło. Może za wyjątkiem takim, że biegi
wchodziły jeszcze lżej niż przedtem. Podjąłem decyzję i w tym samym
zakładzie zdemontowano mi skrzynię a fachowiec od skrzyń ją rozebrał.
Podczas rozebrania stwierdził, tyko tyle, że rozleciało się łożysko
igiełkowe za piątką. Igiełki luźno leżały w toczni a koszyk plastikowy
prawdopodobnie został zmielony. Ja natomiast dodatkowo zauważyłem, że
synchronizator za piątką różni się od pozostałych, bo nie mam takiej
ebonitowej opaski tzw. elementu ciernego. Kupiłem jedno i drugie koszt około
200zł. Nie wiem jak w innych, ale w tej skrzyni synchronizator za piątką nic
nie synchronizuje, jest tylko po to żeby wodziki nie wypchały przesuwki za
daleko i w rezultacie kamienie wraz z śrutami i sprężynkami nie
powyskakiwały. Kiedy przyszło łożysko okazało się, że to nowe łożysko jest w
koszyku, ale szpilki są mniejsze od oryginalnych? Ułożyłem oryginalne
szpilki wokół wałka, po którym pracują i okazało się, że szpilki idealnie
pasują w tym miejscu bez koszyka. Więc wymiana zbędna. Ale fachowiec się
upierał, że to było przyczyną. Złożył skrzynię, a zakład założył skrzynię do
auta. Kazałem zalać nowy olej, już nie tak dobry, ale nowy. Po założeniu
okazało się, że jest jeszcze gorzej. Skrzynia rzęziła tak głośno, że
zagłuszała pracę silnika, i rzęziła nawet na wolnych obrotach na luzie
strach było stać pod samochodem nim jechać. Przy czym biegi wchodziły
idealnie. Koszt demontażu i montażu 250zł naprawa skrzyni 200 i jest jeszcze
gorzej. Fachowiec jak się o tym dowiedział to się zaklinał, że to nie
skrzynia tylko sprzęgło i on teraz będzie rozbierał sprzęgło. Kazałem
zdemontować skrzynię i sprzęgło. Wpadłem na pomysł, aby rozpędzić samą
skrzynię jakimś elektrycznym silnikiem i wytoczyłem taką końcówkę, aby można
było podłączyć wiertarkę. Końcówkę zakłada się na wałek sprzęgłowy i kiedy
to podłączyłem nie miałem wątpliwości, że to skrzynia. Fachowiec od skrzyń
uparł się, że skrzynia jest w stanie idealnym i to na pewno sprzęgło,
dopiero jak mu zademonstrowałem mój wynalazek to otworzył oczy ze zdziwienia
i dał sobie spokój ze sprzęgłem. Rozebrał skrzynię i nic wszystko jest jak
nowe i w porządku. Więc kazałem mu składać wałek po wałku i testować. I w
pewnym momencie zauważyliśmy, że kiedy wałek sprzęgłowy się kręci a koła
stoją w miejscu to w tym czasie synchronizatory wariują-wibrują, wpadając w
jakieś rezonanse czy drgania itd. i się niemiłosiernie tłuką. Nawet ten nowy
synchronizator, który kupiłem wcześniej. Zamienialiśmy synchronizatory
miejscami i nic to nie dało. Fachowiec zaczął doszukiwać się jakiś luzów,
ale nie potrafił wskazać zużytej części. Postanowiłem wymienić łożyska
szpilkowe pod kołami zębatymi. Koszt 150 zł efekt, żaden. Testowałem to min.
tak: całą choinkę jednym, końcem mocowałem wraz z łożyskiem w imadle
(delikatnie) a od strony sprzęgła poprzez specjalną końcówkę napędzałem
wiertarką, przytrzymując palcami któreś koło zębate Np. od piątki.
Synchronizator od tego biegu wpadał w tedy w drgania i wskutek tego napęd
przenosił się na przytrzymywane, koło, które mi się wyrywało z palców.
Choinkę pokazałem również w ASO a tam stwierdzili, że nie ma prawa nic
takiego się dziać a luzy są idealne. Po wymianie łożysk igiełkowych, złożyli
skrzynię, ale test z użyciem wiertaki wykazał, że nic się nie zmieniło.
Fachowiec rozłożył ręce i się poddał. W rezultacie kupiłem na Allegro inne
skrzynie a ponieważ nie było na nie gwarancji a cena był dobra kupiłem dwie.
Z myśląc, że z trzech zrobię jedną. Cena 1100 za dwie plus 120 koszt
przesyłki. Zanim założyli skrzynie wypłukałem ją benzyną żeby usuną stary
olej. Przed założeniem przetestowałem ją również moją wiertarką i było ok.
Było oczywiście ryzyko, że ujawnią się inne defekty, np. wyskakiwanie biegu,
ale tego nie byłem w stanie sprawdzić. Założyli skrzynie. I wszystko było
Ok.. aż tu. Po przejechaniu około 1500km pojawił się znowu ten sam dźwięk.
Na razie jest delikatny, ale jestem już na niego uczulony i wiem, że to
początek tego, co było w tamtej skrzyni. Na razie pojawia się rano i po
przejechani kilkuset metrów zanika, ale na wszelki wypadek wczoraj
wypuściłem olej. Co teraz robić, co jest przyczyną tego? Wspomnę, że
synchronizatory są stalowe i mają na obwodzie opaskę ze specjalnego
materiału ściernego, która to rozpędza koło zębate. Może ten materiał jakoś
reaguje z innymi olejami nie oryginalnymi i pęczniej, przez co robi się
jakieś jajo, które później wpada w drgania. A może to przez płukanie skrzyni
benzyną? A może jazda na zbyt niskich obrotach około 2tys powoduje jakieś
zużycia wygięcia wałka? A może ma tu wpływ sprzęgło jakieś bicie sprzęgła? A
może to niewłaściwy olej? Jest to dla mnie zagadką? Muszę ją rozwiązać, bo
została mi już tylko jedna skrzynia i strzępy nerwów. Proszę o radę, ale nie
w stylu "sprzedaj samochód".
Przepraszam za objętość