-
kupno samochodu stacjonarnego | Kwik <kwik@nospaminteria.pl>
Czolem,
dostalem interesujaca oferte - znajomy sprzedaje Corolle E11 liftback z
1998 roku. Wiem ze nie bedzie sie targowal o kazda zlotowke, wiec bylaby
do wyjecia za ok 10kpln. Przebieg (pewny) to 80kkm. Jest tylko jeden
feler - auto stalo (wprawdzie w suchym garazu) przez ostatnie... 3 lata.
Nie bylo nawet przepalane od czasu do czasu. W tym miejscu prosze Was o
rade - jest sens w cos takiego sie w ogole pchac? Czy ewentualny zysk w
stosunku do ceny rynkowej (ze 2kpln) i tak zostanie zjedzony (z
nawiazka) przez konieczne do wykonania czynnosci serwisowe (wymiana
gumowych elementow, opon)?
Czy wystarczy po prostu naladowac aku i odpalic auto, czy przed ta
czynnoscia koniecznie trzeba spuscic paliwo z baku (zeby nagromadzony
syf nie zaszkodzil pompie), zmienic plyn chlodniczy, oleje, filtry...
dzieki
Kwik
-
Re: kupno samochodu stacjonarnego | "Arek ;-)" <arkadiusz.gorski@gmail.com>
3 lata to kupę czasiu. Imo nie warto. A 10 tysi to żadna rewelacja.
-
Re: kupno samochodu stacjonarnego | "Krzysiek Niemkiewicz" <kn(usun_to)@post.pl>
Kolega/żanka Arek ;-) napisał/a:
> 3 lata to kupę czasiu. Imo nie warto. A 10 tysi to żadna rewelacja.
Z drugiej strony, jeśli to od znajomego i pewnik pod względem przebiegu, to
nawet dokładając te 2tys. do ceny rynkowej możesz mieć auto pewniejsze od
egzemplarza jeżdżonego z przebiegiem >200tys (i to i tak optymistycznie). Tylko
czy 2 tys wystarczy? Na pewno do wymiany opony, pasek rozrządu i już niewiele
zostaje... Ale IMHO warto się bliżej zainteresować.
--
Krzysiek Niemkiewicz - inicjały[at]post.pl
Green Golf III Variant '96 1.9 GT TDI
----- ----- ---- -- ---- ----- ------
MATKA SIEDZI Z TYŁU - TAK POWIEDZIAŁ!
-
Re: kupno samochodu stacjonarnego | "Boombastic" <boombasticNOSPAM@poczta.onet.pl>
Użytkownik "Krzysiek Niemkiewicz" napisał w wiadomości
news:49227fe6$1@news.home.net.pl...
> Kolega/żanka Arek ;-) napisał/a:
>> 3 lata to kupę czasiu. Imo nie warto. A 10 tysi to żadna rewelacja.
>
> Z drugiej strony, jeśli to od znajomego i pewnik pod względem przebiegu,
> to nawet dokładając te 2tys. do ceny rynkowej możesz mieć auto pewniejsze
> od egzemplarza jeżdżonego z przebiegiem >200tys (i to i tak
> optymistycznie). Tylko czy 2 tys wystarczy? Na pewno do wymiany opony,
> pasek rozrządu i już niewiele zostaje... Ale IMHO warto się bliżej
> zainteresować.
Moim zdaniem jednak nie warto. Jak znam życie to układ hamulcowy do wymiany
(głównie tarcze i klocki, bo pewnie skorodowane), zaraz pewnie odezwie się
elektryka i tak dalej. Stanie po prostu szkodzi.
-
Re: kupno samochodu stacjonarnego | " BrunoJ" <brunojj.SKASUJ@gazeta.pl>
Boombastic napisał(a):
> Moim zdaniem jednak nie warto. Jak znam życie to układ hamulcowy do wymiany
> (głównie tarcze i klocki, bo pewnie skorodowane), zaraz pewnie odezwie się
> elektryka i tak dalej. Stanie po prostu szkodzi.
Przychylam sie. Znajomy kiedys kupil okazyjnie takiego odstalego puga306.
Silnik bral olej - gumowe uszczelniacze zaworow zeszly, naprawa wymagala
zdjecia glowicy. Wymiana wszystkich paskow + rozrzad. praktycznie komplet
hamulcow. Rowniez zawieszenie - tam gdzie gumowe elementu - poduszki tylnej
belki, swoznie wahaczy. W szybkim czasie padly rowniez amorki z przodu (z tylu
z racji konstrukcji zawieszenia auto nie jest takie wrazliwe).
Do tego meczace problemy z elektryka, ktore ostatecznie skonczyly sie
gruntownym czyszczeniem wszystkich stykow i zlaczy. W krotkim czasie dzialo
sie cos z ukladem chlodzenia - jakies plastiki czy weze sie rozsypaly.
Generalnie auto mimo malego przebiegu wymagalo naprawy jak dobrze zjechany
szrot. Natomiast wizualnie cacy - lakier i wnetrze nowka, nieporysowane szyby
itp.
Gosc calosciowo byl zadowolony, ale nie wiem na ile okazyjnie kupil.
mi by sie nie chcialo, smiem twierdzic ze mniej robilem przy swoim aucie przez
5 lat niz on w pierwsze pol roku...
pozdrawiam
Bruno
--