-
Diesel - czy to naprawdę diabeł wcielony? | "Albi" <awal@wp.pl>
Witam,
chciałem Was spytać, drodzy Grupowicze o kwestię diesla. Zamierzam
(zamierzenia narazie 50/50 z benzyną+LPG) sprawić sobie diesla, a wcześniej
diesla nigdy nie używałem. Na grupie i poza nią zdążyłem wiele się naczytać.
Żeby od razu nie gasić silnika, zimnego nie męczyć wysokimi obrotami i
przyspieszeniami. Przeczytałem również o niskim spalaniu, znakomitym
momencie obrotowym i elastyczności takich silników. Ale moim koszmarem jest
(tutaj będę pisał hasłowo): turbina, wtryskiwacze, pompa, dwumasa i każdy
inny element kosztujący w razie serwisowania grube tysiące złotych :(. Czemu
tak wiele ludzi jeździ dieslami, skoro mają taką złą otoczkę? No chyba, że
jeżdzą nimi ludzie bogaci. Z diesli poszukuję Astry G 2.0 DTI (100KM). Wiem,
że legendarne diesle VW są pewnie bez porównania lepsze, ale ja szukam Opla.
Czy jak przy kupnie sprzedający będzie przedstawiał książki serwisowe i inną
dokumentację potwierdzającą mały przebieg to i tak mu nie wierzyć? Szukam
samochodu z roku 2004/2005 a więc z przebiegami powyżej 100 tys (czyli
pewnie bliżej drogiego serwisu), ale widziałem z przebiegiem 84 tys naprawdę
zadbany egzemplarz, gdzie wg dokumentacji wszystko się zgadzało. Czy
rzeczywiście bać się tych diesli i sobie odpuścić, czy może zmienić
upodobania z LPG na ON? Proszę :)), przekonajcie mnie, żeby brać diesla,
albo zapomnieć o dieslu na amen;). Przepraszam za elaborat, ale polegam na
doświadczeniu i wiedzy Grupowiczów, stąd takie opisanie problemu.
Z góry dziękuję i pozdrawiam.
AL
-
Re: Diesel - czy to naprawdę diabeł wciel | "Marcin J. Kowalczyk" <kowalma@kowalma.kom>
odpowiedz sobie na dwa pytania
- ile km rocznie jezdzisz
- ile z tych km to jazda po miesice - jak wiekszosc, to daj sobie spokoj
-
Re: Diesel - czy to naprawdę diabeł wciel | "Rafał_\"SP\"_Gil"
Albi pisze:
> doświadczeniu i wiedzy Grupowiczów, stąd takie opisanie problemu.
> Z góry dziękuję i pozdrawiam.
Pytania pomocnicze:
1. Na firmę ?
Jeśli TAK - Brać.
2. Nowy diesel (z posta wynika, że tak)
Jeśli TAK - to nie brać, chyba, że pkt. 1 TAK, ale nie na TWOJĄ.
3. Chcesz lać opał/rzepak ?
Jeśli tak - nie brać, jeśli na pkt 2 odpowiedziałeś TAK.
4. Lubisz szybko latać i do tego po mieście ?
Jeśli tak - nie brać.
5. Na *uj pytasz ? :>
--
Rafał "SP" Gil - http://www.rafalgil.pl/
Naprawa skuterów i motocykli MOTOPOWER http://www.motopower.pl/
Części do skuterów Kaski z homologacją Części do motocykli
http://www.allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=5356008
-
Re: Diesel - czy to naprawdę diabeł wciel | "Nex@pl" <"nex[wytnij_to]"@o2.pl>
Powiem tak, trafisz na pewny egzemplarz to nie będą Cię trapiły wydatki,
ale jak tylko wtopisz to musisz być przygotowany na wydanie prawie
połowy tego za ile kupisz auto, jeżeli będziesz chciał je doprowadzić do
jakiegoś stanu używalności.
Ja niestety wtopiłem, w większości sam naprawiałem (hobby :) ), więc
koszta ograniczyłem do minimum, cały czas mowa o dieslu.
Jednakże jednocześnie w rodzinie pojawiło się drugie autko benzyna,
ściągnięte osobiście z zachodu i tak sobie od 3 lat jeździ bez
zająknięcia... no raz odmówił :) Jak alternator się skończył. A tak to
jeżdzi i jeździ, zaś diesel, niestety był już raz lawetowany, stał raz
prawie miesiąc na warsztacie, bo trzeba było zarobić na naprawy...
Ja tam do miasta niezmordowanie polecam benzyne, mówcie co chcecie ale
te silniki zniosą lepiej wg mnie cykl miejski i start/stop kilka razy
dziennie, a diesel to się powinien rozgrzać, nie być katowany na zimno
itd. - przy dojeździe do pracy rzędu 5km to bez sensu. Jak jeździsz
godzinę do pracy to śmiało kupuj diesla.
Też wyszedł elaborat :P
-
Re: Diesel - czy to naprawdę diabeł wcielony? | "p47" <pgoralsk@bezspamu.wp.pl>
Użytkownik "Nex@pl" <"nex[wytnij_to]"@o2.pl> napisał w wiadomości
news:gtqgpl$p6t$1@nemesis.news.neostrada.pl...
> Powiem tak, trafisz na pewny egzemplarz to nie będą Cię trapiły wydatki,
> ale jak tylko wtopisz to musisz być przygotowany na wydanie prawie połowy
> tego za ile kupisz auto, jeżeli będziesz chciał je doprowadzić do jakiegoś
> stanu używalności.
>
> Ja niestety wtopiłem, w większości sam naprawiałem (hobby :) ), więc
> koszta ograniczyłem do minimum, cały czas mowa o dieslu.
>
> Jednakże jednocześnie w rodzinie pojawiło się drugie autko benzyna,
> ściągnięte osobiście z zachodu i tak sobie od 3 lat jeździ bez
> zająknięcia... no raz odmówił :) Jak alternator się skończył. A tak to
> jeżdzi i jeździ, zaś diesel, niestety był już raz lawetowany, stał raz
> prawie miesiąc na warsztacie, bo trzeba było zarobić na naprawy...
>
> Ja tam do miasta niezmordowanie polecam benzyne, mówcie co chcecie ale te
> silniki zniosą lepiej wg mnie cykl miejski i start/stop kilka razy
> dziennie, a diesel to się powinien rozgrzać, nie być katowany na zimno
> itd. - przy dojeździe do pracy rzędu 5km to bez sensu.
Żaden silnik nie lubi takiego stylu jazdy...
Ale to tylko na marginesie, ja przesiadłem się z benzyny na diesla w 1982r ,
kiedy były one wciąż właściwie marginesem w przypadku samochodów osobowych,
uzywanym głównie przez niektórych taksówkarzy, a zdobywającym popularność
głównie z racji ówczesnych wiadomych kłopotów z benzyną.
No i jak tysiące przekonałem się, że jazda dieslem jest przyjemna, niedroga
i wcale nie musi byc on mułem (mój pierwszy był to Golf TDI, w stosunku do
ówczesnej średniej -rakieta;-). A do tego był on ponadprzecietnie trwały,
niezawodny mimo, ze eksploatowany głównie w mieście. I od tego czasu jeżdżę
wyłacznie dieslami, równiez zonie takiego kupiłem (chociaż obiektywnie to
bez sensu, bo po 7,5 roku jazdy ma na liczniku 51tys km) Nigdy nie miałem z
nimi kłopotów,- nie przejmuj się opiniami skarżących się na rózne
przypadłości,- nawet, jesli zdaje się, że sa one liczne (bo to powiedzmy
kilkaset) to jest nic w stosunku do setek, czy milionów eksploatujących te
samochody. Ponadto, gdyby jazda dieslem była udręką to udział diesli w parku
samochodowym nie wzrósłby, i to pomimo ich wyższej ceny, z marginalnych
kilku procentów do nieomal połowy w Europie!
Diesla na pewno nie należy się bac, tylko policzyc spokojnie, czy opłaca się
wiecej wydac na początku i czy to się zwróci. I spokojnie kupować! No,
chyba, ze tak jak ja ktoś po prostu lubi nimi jeździć, to nawet nie
kalkuluje...
A LPG,- cóż, MZ lepiej jeździc na paliwie , pod które zespół konstruktorów w
wielkimm koncernie zaprojektował i wypróbował przez lata kosztem dziesiątek
milionów silnik niz eksperymentowac z wyrobem małej relatywnie fabryczki i
p. Frania , którzy usiłują jego prace poprawiać i do tego miec tylko pół
bagażnika ...
p47