-
Re: Warszawa po tuningu :) | "marthen" <marthen@gazeta.pl>
Robert Rędziak wrote:
> On Wed, 12 Mar 2008 15:55:50 +0100, Bartek
> wrote:
>
>> Robetrt, jest jakieś zbiorcze miejsce z opisami tego co zrobili po
>> za tą warszawaą?
>
> http://www.streetracing.pl/forum/index.php?showtopic=43147&hl=GZW
Właścicielem tej Warszawy jest/był mój kolega z liceum :) I od niego wiem,
że swego czasu (~2 lata temu) w okolicach Gliwic powstawała Warszawa z
czterolitrowym V8 pod maską.
--
marthen
100NX & NA BRG LE pms edition
"Solo los muertos han visto el fin de la guerra"
-
Re: Warszawa po tuningu :) | "marthen" <marthen@gazeta.pl>
marthen wrote:
> I od niego wiem, że swego czasu (~2 lata temu) w okolicach Gliwic
> powstawała
> Warszawa z czterolitrowym V8 pod maską.
Doczytałem - na 4 stronie tego wątku o tym też piszą :)
--
marthen
100NX & NA BRG LE pms edition
"Solo los muertos han visto el fin de la guerra"
-
Re: [cichy killer] Warszawa po tuningu :) | "Jackare" <jac@palindrom.pl>
>> Moja warszawa osiągała 115 km/h więcej nie próbowałem bo przy tej
>> prędkości otwierała się klapa bagażnika i tłukła - góra-dół.
>
> Już was lubię ;)
>
To jeszcze dołożę bo jest z czego
Pierwsza trasa - po zakupie od dziadka który był właścicielem -
pojechaliśmuy sobie do sąsiedniego miasta, potem jazda autem była wieczną
prywatką :)
Warszawa dwa razy paliła się "w trasie" ale za każdym razem daliśmy radę
ugasić i jechaliśmy dalej. Raz była to guma którą uwidziało się nam
uszczelnić dziurawą rurę wydechową zaraz za kolektorem. Dopóki jechaliśmy
było OK- zostawialiśmy za sobą czarny dym i iskry, jak stanęlismy kabinę
zasnuł czarny dym, pod maskę buchały płomienie z płonącej gumy - stanęliśmy
pod jakąś bazą budowlaną, poleciałem do stróża po wiaderko wody, wlazłem do
rowu i ręką nachlapywałem wody za przednie koło gdzie na rurze płonęła ta
guma. Kumpel stał zdygany 20 metrów dalej bo generalnie to w aucie cieknął
gaźnik a płomienie jakoś tak kierowały się w stronę gaźnika i baliśmy się
że nastąpi BUM a auto trzeba było ratować.
Drugi raz paliła się osłona linki do otwierania bagażnika. Osłona była
popękana a w bagażniku mieliśmy akumulator 120 Ah i zwisająca linka zwarła
jego cele, sama zagrzała się do czerwoności i zapaliła się osłonka z
tworzywa sztucznego. Oczywiście bagażnika nie dało się wtedy otworzyć tą
linką z wewnątrz i by się dosatć i gasić trzeba było wywalić oparcie tylnej
kanapy i włazić od środka.. Pamiętam że chwyciłem tą linkę ręką żeby
zlikwidować zwarcie i nosiłem przez dwa lata bliznę oparzeniową będącą
odbiciem pancerza linki...
My marzyliśmy aby wsadzic do warszawy silnik V8 z czajki, mieliśmy taki ze
skrzynią, ale na chęciach się skończyło - bylismy dzieciakami bez jakichś
większych mozliwości typu warsztat, spawarka itd. Wszystko co robilismy było
robione pokątnie albo w garażu ojca kumpla albo w warsztacie działu
transportu pewnego państwowego zakładu w którym pracował mój brat.
Generalnie warszawa miała podwozie w fatalnym stanie- carton network i tyle.
Każde trzaśnięcie drzwiami odchudzało samochód o jakieś 0,5 kg bo tyle rdzy
odpadało z auta. Nie przeszkadzało nam to jednak by warszawę pomalować z
szarego warszawowego na kość słoniową (ecru)
Potem padł zbiornik paliwa. Zasysało nam szlam do gaźnika więc
wyczyścieliśmy zbiornik gorącą wodą pod ciśnieniem. Po wyczyszczeniu okazało
się że szlam uszczelniał dno zbiornika które okazało się sitem. Wywaliliśmy
zbiornik i woziliśmy w bagażniku 5 litrowy plastikowy kanisterek który od
tej chwili pełnił rolę zbiornika. Musieliśmy go uzupełniać co kilka
kilometrów bo nasza "brunhilda" lubiła wypić.
Ostatnią trasę warszawa zrobiła na holu. W silniku pękł blok. Ja jechałem
jako pasażer w aucie holującym, a kumpel na sznurku jako kierowca warszawy.
Cały czas usiłował wyprzedzić samochód holujący :))) i zjeżdzał na tym
sznurku na pas dla ruchu w przeciwnym kierunku. Potem prawie wrzucił do rowu
gościa na rowerze, gość wiózł cegły w koszyku przednim i po tym jak kumpel
minął go o 5 cm wziął ceglę do ręki i zamachnął się aby rzucić za warszawą
ale na zamachu się skonczyło. Na ustach rowerzysty malowało się słowo będące
najpopularniejszym polskim wtrąconkiem....
-
Re: [cichy killer] Warszawa po tuningu :) | "Bartek" <NIELUBIEheavy_SPAMU@op.pl>
Użytkownik "Szerszen" napisał w wiadomości
news:47da18f9$0$31409$f69f905@mamut2.aster.pl...
>
> Użytkownik "Bartek" napisał w wiadomości
> news:frcekb$fnt$1@inews.gazeta.pl...
>
>> Ilu tu specjalistów, od robienia takich aut... no, no...
>
> tu nie chodzi o specjalistow od robienia takich aut, bo szczerze
> powiedziawszy, zrobienie czegos takiego posiadajac troche kasy i warsztat,
> nie jest niczym nadzwyczajnym, tylko chodzi o jakosc zawieszenia warszawy
> i tyle, a to zawieszenie, nawet lekko poprawione jak w tym przypadku, plus
> ten silnik i osiagi ktore sie znalazly w tej budzie, w przypadku
> nadmiernych emocj moze stanowic zagrozenie dla kierowcy, a przy okazji dla
> innych uczestnikow ruchu
w przypadku nadmiernych emocji, zagrozeniem jest każde auto. jczy drogi
kolego widziałeś jak to auto jezdzi? rozumiem że ci którzy to auto "robili"
znają się na tym. więc napewno wiedzą co i jak, zresztą o zawieszeniu
wspominają nawet w opisie. sądzisz że stare wyjechane BMW, po dzwonach jest
lepsze niż ta wraszawa? powątpiewam. a moje powątpiewania opieram na
obserwacjach.
Kolejną sprawą jest to, że tego auta nie kupi dres aka bezmyślny upalacz,
bo dla niego to auto to kupa złomu.
i szkoda mu wydać kiklka tyś na warszawę, skoro w tej samej cenie znajdzie
bmw, merca, albo jescze coś innego.
wiadomą sprawą jest to, że na zwykłym zawiasie warszawy z jazdy przyjemności
nie będzie, bo nawet mając mocny silnik wiele nie zrobisz skoro autem nosi
na bokii i jest nie przewidywalne.
myśle że przdni zawias jest [może być, bo nie wiem, nie widziałem]
wporządku, tył tak jak pisze sam "stwórca".
--
Pozdrawiam, Bartek
[SG] GOLF II 1.6D "żywa czerwień:)"
-
Re: [cichy killer] Warszawa po tuningu :) | J.F. <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl>
On Fri, 14 Mar 2008 14:44:05 +0100, Bartek wrote:
>w przypadku nadmiernych emocji, zagrozeniem jest każde auto. jczy drogi
>kolego widziałeś jak to auto jezdzi? rozumiem że ci którzy to auto "robili"
>znają się na tym. więc napewno wiedzą co i jak, zresztą o zawieszeniu
>wspominają nawet w opisie. sądzisz że stare wyjechane BMW, po dzwonach jest
>lepsze niż ta wraszawa? powątpiewam. a moje powątpiewania opieram na
>obserwacjach.
Wiesz, to BMW kiedys bylo projektowane na 200+.
Moze teraz ma luzy, moze nie ma, ale konstrukcja zasadniczo
dostosowana jest.
O Pobiedzie trudno to powiedziec.
P.S. Jaki tam byl rozmiar opon i jaki indeks predkosci mozna dzis
dostac w tym rozmiarze ?
J.