Dyskusje / amortyzatory

  • amortyzatory | "Marcin" <mtukan@go2.pl>
    Witam
    Chciałem się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami odnośnie twardych i
    miękkich amortyzatorów w samochodzie. Doszedłem do pewnych wniosków, ale
    raczej kiepski ze mnie fizyk, więc możliwe, że w moim myśleniu jest jakiś
    błąd. Jeśl tak, to proszę: poprawcie mnie!
    Miałem okazję jeździć samochodem z dość twardym zawieszeniem i miałem
    wrażenie, że przy dużej prędkości wyrzuca mnie z zakrętu - dość nieprzyjemne
    uczucie. Jeździłem też samochodem z miękkim zawieszeniem i zauważyłem, że
    przy "ostrym" wejsciu w zakręt cześć samochodu po zewnętrznej stronie
    zakrętu mocno opada, czułem, że auto mocno dociska w dół do jezdni, ale nie
    czułem, żeby chciało je wyrzucić na zewntąrz zakrętu. Tak, jakby siła
    odśrodkowa pchała mnie bardziej w dół, a nie na zewnątrz, jak było to w
    samochodzie z twardym zawieszeniem. Ma się dzięki temu wrażenie stabilnego i
    pewnego zachowania się samochodu na zakręcie.
    Tłumaczę to sobie w następujący sposób:
    1. Miękkie zawieszenie - spora część siły odśrodkowej przeznaczona jest na
    wykonanie pracy na amortyzatorze. Amoryzator przejmuje energię siły
    odśrodkowej, przez co składowa wyrzucająca samochód na zewnątrz jest już
    mniejsza. Dzięki temu również część samochodu po wewnętrznej stronie zakrętu
    nie unosi się do góry. Część samochodu po zewnętrznej stronie zakrętu mocno
    opada, część po stronie wewnętrznej pozostaje na swoim miejscu. Dzięki tym
    czynnikom samochód na zakręcie jest bardziej stabilny.

    2. Zawieszenie twarde - sztywne amortyzatory przyjmują niewielką energię
    związaną z pracą siły odśrodkowej. Po zewnętrznej stronie zakrętu samochód
    nieznacznie opada, po pewnętrznej podnosi się do góry, przez co maleje
    przyczepność kół po wewnętrznej. Siła odśrodkowa jest duża i wyrzuca
    samochód na zewnątrz zakrętu.

    Oczywiście zachowanie samochodu na zakręcie zależy od bardzo wielu czynników
    (m.in. położenie środka ciężkości) ale ja chciałem skupić się tylko na
    wpływie samego zawieszenia.

    W samochodach rajdowych zawieszenie jest sportowe, czyli bardzo twarde.
    Myślę, że tam stabilność na zakręcie uzyskuje się dzięki obniżeniu środka
    ciężkości, zaś zawieszenie jest twarde dlatego, aby nie marnować energii z
    silnika na pracę na amortyzatorach. W przypadku miękkiego zawieszenia spora
    część energi z silnika przeznaczona jest na "kołysanie" samochodu czyli na
    pracę na amortyzatorach, a to z kolei zmniejsza energię przeznaczoną na
    rozpędzanie samochodu.
    Proszę o opinie i komentarze.


  • Re: amortyzatory | "Marek" <markmf@poczta.onet.pl>

    Użytkownik "Marcin" napisał w wiadomości
    news:f0ld55$rdf$1@nemesis.news.tpi.pl...
    > Witam
    > Chciałem się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami odnośnie twardych i
    > miękkich amortyzatorów w samochodzie. Doszedłem do pewnych wniosków, ale
    > raczej kiepski ze mnie fizyk, więc możliwe, że w moim myśleniu jest jakiś
    > błąd. Jeśl tak, to proszę: poprawcie mnie!
    > Miałem okazję jeździć samochodem z dość twardym zawieszeniem i miałem
    > wrażenie, że przy dużej prędkości wyrzuca mnie z zakrętu - dość
    nieprzyjemne
    > uczucie. Jeździłem też samochodem z miękkim zawieszeniem i zauważyłem, że
    > przy "ostrym" wejsciu w zakręt cześć samochodu po zewnętrznej stronie
    > zakrętu mocno opada, czułem, że auto mocno dociska w dół do jezdni, ale
    nie
    > czułem, żeby chciało je wyrzucić na zewntąrz zakrętu. Tak, jakby siła
    > odśrodkowa pchała mnie bardziej w dół, a nie na zewnątrz, jak było to w
    > samochodzie z twardym zawieszeniem. Ma się dzięki temu wrażenie stabilnego
    i
    > pewnego zachowania się samochodu na zakręcie.
    > Tłumaczę to sobie w następujący sposób:
    > 1. Miękkie zawieszenie - spora część siły odśrodkowej przeznaczona jest na
    > wykonanie pracy na amortyzatorze. Amoryzator przejmuje energię siły
    > odśrodkowej, przez co składowa wyrzucająca samochód na zewnątrz jest już
    > mniejsza. Dzięki temu również część samochodu po wewnętrznej stronie
    zakrętu
    > nie unosi się do góry. Część samochodu po zewnętrznej stronie zakrętu
    mocno
    > opada, część po stronie wewnętrznej pozostaje na swoim miejscu. Dzięki tym
    > czynnikom samochód na zakręcie jest bardziej stabilny.
    >
    > 2. Zawieszenie twarde - sztywne amortyzatory przyjmują niewielką energię
    > związaną z pracą siły odśrodkowej. Po zewnętrznej stronie zakrętu samochód
    > nieznacznie opada, po pewnętrznej podnosi się do góry, przez co maleje
    > przyczepność kół po wewnętrznej. Siła odśrodkowa jest duża i wyrzuca
    > samochód na zewnątrz zakrętu.
    >
    > Oczywiście zachowanie samochodu na zakręcie zależy od bardzo wielu
    czynników
    > (m.in. położenie środka ciężkości) ale ja chciałem skupić się tylko na
    > wpływie samego zawieszenia.
    >
    > W samochodach rajdowych zawieszenie jest sportowe, czyli bardzo twarde.
    > Myślę, że tam stabilność na zakręcie uzyskuje się dzięki obniżeniu środka
    > ciężkości, zaś zawieszenie jest twarde dlatego, aby nie marnować energii z
    > silnika na pracę na amortyzatorach. W przypadku miękkiego zawieszenia
    spora
    > część energi z silnika przeznaczona jest na "kołysanie" samochodu czyli na
    > pracę na amortyzatorach, a to z kolei zmniejsza energię przeznaczoną na
    > rozpędzanie samochodu.
    > Proszę o opinie i komentarze.
    >
    >
    Artykuł na temat zawieszenia
    Zawieszenie wraz z oponami, jest odpowiedzialne za przyczepność i zachowanie
    się samochodu podczas jazdy na wprost, pokonywania zakrętów i hamowania. W
    aucie do jazdy cywilnej ma zapewnić jak najlepszą przyczepność, zarówno na
    równej jak i wyboistej nawierzchni, a przy tym powinien zostać zachowany jak
    najwyższy komfort jazdy. Zawieszenie musi też dawać kierowcy poczucie
    bezpieczeństwa, czyli zachowywać się stabilnie w każdych warunkach. Aby
    zapewnić kierowcy takie poczucie i precyzję prowadzenia przy zachowaniu
    niezbędnego komfortu, we współczesnych autach najczęściej mamy kombinację
    miękkich sprężyn z amortyzatorami o względnie dużej sile tłumienia. Z
    drugiej strony zdarzają się samochody, które wydają się za miękkie i jakieś
    takie "mało sportowe", ale nawet gwałtownymi manewrami ciężko je doprowadzić
    do granicy przyczepności. Dlatego należy tu odróżnić dwie rzeczy:
    rzeczywistą przyczepność i "dobre prowadzenie". Nie zawsze jedno
    automatycznie ogranicza drugie!

    W samochodzie sportowym trzeba przynajmniej częściowo zrezygnować z komfortu
    jazdy. Poza tym, zawieszenie powinno być jak najdokładniej dostosowane do
    typu zawodów, nawierzchni, rozwijanej szybkości i wszystkich innych
    warunków. Ten wymóg komplikuje sprawę: inny "zawias" jest potrzebny na tor
    wyścigowy, inny na rajd asfaltowy, szutrowy, a jeszcze inny na śnieg.
    Pytanie jest banalne: dlaczego? W ramach mądrzenia się, my na to pytanie
    odpowiemy!

    Dlaczego twardsze jest lepsze?
    Zacznijmy od sprężyn. Kiedy samochód wjeżdża w zakręt, pod wpływem siły
    odśrodkowej przechyla się. Jeśli sprężyny są miękkie, auto przechyla się
    bardziej, jeśli twarde to mniej. Co się wtedy dzieje? Gdy auto jedzie na
    wprost na każde koło przypada pewna część całkowitej masy samochodu (jest to
    rozłożenie masy). Załóżmy, że każde koło jest równo obciążone - po 25% masy
    auta, czyli 50% na każdą stronę. W zakręcie - dajmy na to lewym - koła po
    wewnętrznej zostają odciążone, a koła po zewnętrznej (czyli prawej) -
    dociążone. W tym momencie masa nie rozkłada się już po 25% na każde koło.
    Jeśli mamy zwykłe sprężyny, to prawa strona dźwiga w tej chwili np. 80% masy
    auta. Oznacza to, że lewe koła toczą się w tym momencie bezużytecznie, a
    zadanie utrzymania pojazdu w zakręcie spada na dwie prawe, biedne i
    piszczące z wysiłku opony! Gdybyśmy teraz założyli twardsze sprężyny, to na
    tym samym lewym zakręcie, prawa strona zostanie obciążona już nie 80-cioma -
    a dajmy na to - sześćdziesięcioma procentami masy auta. W tej sytuacji lewe
    i prawe opony są obciążone prawie w równym stopniu i maksymalna prędkość z
    jaką można pokonać ten zakręt znacznie się zwiększa. Wróćmy na chwilę do
    tych wymyślonych sprężyn seryjnych: a co będzie kiedy w zakręcie jeszcze
    przyhamujemy, bądź dodamy gazu? Przy hamowaniu, odpowiednio większa masa
    "przemieści się" na prawe przednie koło i to właśnie ono pierwsze straci
    przyczepność. Jeśli dodamy gazu - prawe tylne. Dlaczego więc zamiast sprężyn
    nie wstawić zwykłych kołków sosnowych? Wtedy masa samochodu w ogóle nie
    przemieszczałaby się na zewnątrz zakrętu i wszystkie opony pracowałyby
    równo. Owszem, pomysł jest niezły, ale sprawdziłby się tylko na idealnie
    równej nawierzchni. Każdy najmniejszy dołek, czy wybój powodowałby utratę
    przyczepności, gdyż nieruchome zawieszenie nie mogłoby go płynnie "wybrać".
    Taka koncepcja była swego czasu testowana przez jeden z zespołów Formuły 1.
    Inżynierowie pomyśleli, że zawieszenie bolidu ugina się na zakrętach nie
    więcej niż 1 cm, spróbujmy więc pojechać na całkowicie sztywnym! Okazało się
    jednak, że ten jeden centymetr powoduje kolosalną różnicę i bez niego w
    ogóle nie da się jeździć!

    Zjawisko zmiany nacisku na poszczególne koła podczas skręcania, hamowania i
    przyspieszania, nazywamy dynamiczną dystrybucją masy - w skrócie DDM. Jest
    ono kluczowe dla zrozumienia jakie korzyści może dać twarde zawieszenie.

    Jednak rzadko które auto ma idealne rozłożenie masy (25% na każde koło).
    Jeśli więc np. przód jest cieżki (silnik z przodu, napęd na przednie koła),
    sprężyny przedniego zawieszenia muszą być twardsze niż tylnego. Jeśli
    wszystkie pozostawimy takie same, to przednie koła na każdym zakręcie bardzo
    szybko będą traciły przyczepność. Gdybyśmy dłużej pojeździli takim autem
    (nawet zakładając, że kierowca nie zajmuje się paleniem gumy), to przednie
    opony zużyją się w tempie błyskawicznym, a tylne "ledwo-co", albo i w ogóle.
    I odpowiednio na odwrót: w Porsche 911, gdzie około 65% masy spoczywa na
    tylnych kołach, przednie sprężyny w porównaniu z tylnymi wyglądają jak
    sprężynki od tapczanu.

    Do wywodu o DDM dodamy znaczenie wysokości zawieszenia: jeśli zawieszenie
    jest obniżone, to środek ciężkości auta spoczywa niżej i karoseria ma
    mniejszą ochotę przechylać się w zakrętach. Mniejsza jest też DDM i
    automatycznie szybkość pokonywania zakrętów może wzrosnąć. Samo obniżenie
    bez utwardzenia daje względnie niewiele, więc nie spodziewajmy się
    zauważalnej poprawy w wyniku prostego cięcia sprężyn.

    Twarde sprężyny wymagają amortyzatorów o odpowiednio zwiększonej sile
    tłumienia, aby samochód nie wymykał się spod kontroli w krytycznych
    momentach, jak wejście w zakręt, ostre hamowanie, czy jazda po wybojach. W
    tym miejscu pora skomplikować nasze rozważania. Wyliczenia DDM podane wyżej,
    można w pełni zastosować na równym i gładkim torze wyścigowym, albo na
    jednej z niezwykle licznych polskich autostrad. Kiedy droga jest nierówna,
    albo kiedy przyczepność jest niewielka, konieczny jest kompromis. Jeśli mamy
    zamiar poruszać się tuningowanym autem na co dzień, ani sprężyny, ani
    amortyzatory nie mogą być przesadnie twarde a wóz nie może "siedzieć" za
    nisko. Najczęstsze jest zastosowanie zasady "jak najniżej, jak
    najtwardziej". W wyniku takiej filozofii, samochód szybko zaczyna ciągnąć za
    sobą części podwozia urwane w kontakcie z jezdnią, droga hamowania na
    wszelkich wybojach niebezpiecznie się wydłuża, a kierowca musi od nowa
    plombować ubytki w uzębieniu. Aby auto miękko pokonywało nierówności i
    dobrze hamowało oraz aby jednocześnie było "twardsze" na zakrętach,
    wymyślono drążki stabilizacyjne. W stopniu zależnym od swojej grubości i
    masy auta, ograniczają one przechyły nadwozia, a co za tym idzie i DDM na
    zakrętach.

    Geometria teoretyczna i bardzo praktyczna
    Samochód styka się z drogą za pośrednictwem czterech opon, przy czym
    faktyczna powierzchnia styku wszystkich opon z podłożem wynosi kilkanaście
    do kilkudziesięciu centymetrów kwadratowych. Ponadto opony różnych firm,
    rozmiarów i kategorii cenowych zapewniają bardzo dużą przyczepność.
    Odpowiednio dobrane sprężyny i amortyzatory walczą o utrzymanie stałego
    kontaktu guma-asfalt na dziurach i wybojach, co jak wiemy, we wszystkich
    krajach prócz Polski, jest łatwe do zrealizowania. Geometria zawieszenia,
    czyli kąty pod jakimi koła są w czasie jazdy ustawione względem drogi, dba
    natomiast o to, aby ta powierzchnia styku była możliwie jak największa.
    Problem polega na tym, że kiedy zawieszenie się ugina, koła zmieniają swoje
    ustawienie. Podczas ostrego hamowania, w wyniku zjawiska DDM przód samochodu
    nurkuje, a przednie koła pochylają się górnymi krawędziami do środka. W tym
    momencie nie są już ustawione prostopadle do nawierzchni i opony nie stykają
    się z nią całą szerokością bieżnika. Przyczepność dramatycznie wręcz maleje,
    a akurat teraz najbardziej by się przydała! Efekt to wydłużona droga
    hamowania, a czym to może grozić, nawet nie chcemy myśleć. Na zakręcie z
    kolei, koła po zewnętrznej stronie łuku odchylają się górnymi krawędziami na
    zewnątrz. I znowu najbardziej obciążone opony pracują tylko częścią swej
    szerokości. Zależność jest tutaj prosta: im twardszy założymy "zawias", tym
    niekorzystne wahania geometrii będą mniejsze. Ale znowu pamiętajmy, że
    trzeba zachować poprawkę na pokonywanie nierówności i nie można z
    utwardzaniem przesadzić!

    W tym miejscu znów należy wspomnieć o obniżaniu zawieszenia. Ma ono ścisły
    związek z geometrią. Na zeszłorocznym zlocie w Toruniu (2002) naszą uwagę
    zwróciło pewne auto znanej i lubianej bawarskiej marki. Wóz był maksymalnie
    "rzucony na ziemię" i wyglądał zaiste bardzo efektownie. Jednak w wyniku
    obniżenia wszystkie koła tego pojazdu (obute w opony nieprawdopodobnej
    szerokości), były pochylone do wewnątrz pod bardzo dużym kątem. W rezultacie
    samochód stykał się z drogą wyłącznie wewnętrznymi kantami opon! W takiej
    sytuacji samochód ma minimalną przyczepność i jeżdżenie nim szybciej niż 40
    km/h może być po prostu niebezpieczne. O ile samochód ma nie tylko lepiej
    wyglądać, ale i lepiej jeździć, nie obniżajmy "na maxa"!



  • Re: amortyzatory | "Marcin" <mtukan@go2.pl>

    Użytkownik "Marek" napisał w wiadomości
    news:f0lfhd$j67$1@atlantis.news.tpi.pl...
    >
    > Użytkownik "Marcin" napisał w wiadomości
    > news:f0ld55$rdf$1@nemesis.news.tpi.pl...
    > > Witam
    > > Chciałem się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami odnośnie twardych i
    > > miękkich amortyzatorów w samochodzie. Doszedłem do pewnych wniosków, ale
    > > raczej kiepski ze mnie fizyk, więc możliwe, że w moim myśleniu jest
    jakiś
    > > błąd. Jeśl tak, to proszę: poprawcie mnie!
    > > Miałem okazję jeździć samochodem z dość twardym zawieszeniem i miałem
    > > wrażenie, że przy dużej prędkości wyrzuca mnie z zakrętu - dość
    > nieprzyjemne
    > > uczucie. Jeździłem też samochodem z miękkim zawieszeniem i zauważyłem,
    że
    > > przy "ostrym" wejsciu w zakręt cześć samochodu po zewnętrznej stronie
    > > zakrętu mocno opada, czułem, że auto mocno dociska w dół do jezdni, ale
    > nie
    > > czułem, żeby chciało je wyrzucić na zewntąrz zakrętu. Tak, jakby siła
    > > odśrodkowa pchała mnie bardziej w dół, a nie na zewnątrz, jak było to w
    > > samochodzie z twardym zawieszeniem. Ma się dzięki temu wrażenie
    stabilnego
    > i
    > > pewnego zachowania się samochodu na zakręcie.
    > > Tłumaczę to sobie w następujący sposób:
    > > 1. Miękkie zawieszenie - spora część siły odśrodkowej przeznaczona jest
    na
    > > wykonanie pracy na amortyzatorze. Amoryzator przejmuje energię siły
    > > odśrodkowej, przez co składowa wyrzucająca samochód na zewnątrz jest już
    > > mniejsza. Dzięki temu również część samochodu po wewnętrznej stronie
    > zakrętu
    > > nie unosi się do góry. Część samochodu po zewnętrznej stronie zakrętu
    > mocno
    > > opada, część po stronie wewnętrznej pozostaje na swoim miejscu. Dzięki
    tym
    > > czynnikom samochód na zakręcie jest bardziej stabilny.
    > >
    > > 2. Zawieszenie twarde - sztywne amortyzatory przyjmują niewielką
    energię
    > > związaną z pracą siły odśrodkowej. Po zewnętrznej stronie zakrętu
    samochód
    > > nieznacznie opada, po pewnętrznej podnosi się do góry, przez co maleje
    > > przyczepność kół po wewnętrznej. Siła odśrodkowa jest duża i wyrzuca
    > > samochód na zewnątrz zakrętu.
    > >
    > > Oczywiście zachowanie samochodu na zakręcie zależy od bardzo wielu
    > czynników
    > > (m.in. położenie środka ciężkości) ale ja chciałem skupić się tylko na
    > > wpływie samego zawieszenia.
    > >
    > > W samochodach rajdowych zawieszenie jest sportowe, czyli bardzo twarde.
    > > Myślę, że tam stabilność na zakręcie uzyskuje się dzięki obniżeniu
    środka
    > > ciężkości, zaś zawieszenie jest twarde dlatego, aby nie marnować energii
    z
    > > silnika na pracę na amortyzatorach. W przypadku miękkiego zawieszenia
    > spora
    > > część energi z silnika przeznaczona jest na "kołysanie" samochodu czyli
    na
    > > pracę na amortyzatorach, a to z kolei zmniejsza energię przeznaczoną na
    > > rozpędzanie samochodu.
    > > Proszę o opinie i komentarze.
    > >
    > >
    > Artykuł na temat zawieszenia
    > Zawieszenie wraz z oponami, jest odpowiedzialne za przyczepność i
    zachowanie
    > się samochodu podczas jazdy na wprost, pokonywania zakrętów i hamowania. W
    > aucie do jazdy cywilnej ma zapewnić jak najlepszą przyczepność, zarówno na
    > równej jak i wyboistej nawierzchni, a przy tym powinien zostać zachowany
    jak
    > najwyższy komfort jazdy. Zawieszenie musi też dawać kierowcy poczucie
    > bezpieczeństwa, czyli zachowywać się stabilnie w każdych warunkach. Aby
    > zapewnić kierowcy takie poczucie i precyzję prowadzenia przy zachowaniu
    > niezbędnego komfortu, we współczesnych autach najczęściej mamy kombinację
    > miękkich sprężyn z amortyzatorami o względnie dużej sile tłumienia. Z
    > drugiej strony zdarzają się samochody, które wydają się za miękkie i
    jakieś
    > takie "mało sportowe", ale nawet gwałtownymi manewrami ciężko je
    doprowadzić
    > do granicy przyczepności. Dlatego należy tu odróżnić dwie rzeczy:
    > rzeczywistą przyczepność i "dobre prowadzenie". Nie zawsze jedno
    > automatycznie ogranicza drugie!
    >
    > W samochodzie sportowym trzeba przynajmniej częściowo zrezygnować z
    komfortu
    > jazdy. Poza tym, zawieszenie powinno być jak najdokładniej dostosowane do

    > typu zawodów, nawierzchni, rozwijanej szybkości i wszystkich innych
    > warunków. Ten wymóg komplikuje sprawę: inny "zawias" jest potrzebny na tor
    > wyścigowy, inny na rajd asfaltowy, szutrowy, a jeszcze inny na śnieg.
    > Pytanie jest banalne: dlaczego? W ramach mądrzenia się, my na to pytanie
    > odpowiemy!
    >
    > Dlaczego twardsze jest lepsze?
    > Zacznijmy od sprężyn. Kiedy samochód wjeżdża w zakręt, pod wpływem siły
    > odśrodkowej przechyla się. Jeśli sprężyny są miękkie, auto przechyla się
    > bardziej, jeśli twarde to mniej. Co się wtedy dzieje? Gdy auto jedzie na
    > wprost na każde koło przypada pewna część całkowitej masy samochodu (jest
    to
    > rozłożenie masy). Załóżmy, że każde koło jest równo obciążone - po 25%
    masy
    > auta, czyli 50% na każdą stronę. W zakręcie - dajmy na to lewym - koła po
    > wewnętrznej zostają odciążone, a koła po zewnętrznej (czyli prawej) -
    > dociążone. W tym momencie masa nie rozkłada się już po 25% na każde koło.
    > Jeśli mamy zwykłe sprężyny, to prawa strona dźwiga w tej chwili np. 80%
    masy
    > auta. Oznacza to, że lewe koła toczą się w tym momencie bezużytecznie, a
    > zadanie utrzymania pojazdu w zakręcie spada na dwie prawe, biedne i
    > piszczące z wysiłku opony! Gdybyśmy teraz założyli twardsze sprężyny, to
    na
    > tym samym lewym zakręcie, prawa strona zostanie obciążona już nie
    80-cioma -
    > a dajmy na to - sześćdziesięcioma procentami masy auta. W tej sytuacji
    lewe
    > i prawe opony są obciążone prawie w równym stopniu i maksymalna prędkość z
    > jaką można pokonać ten zakręt znacznie się zwiększa. Wróćmy na chwilę do
    > tych wymyślonych sprężyn seryjnych: a co będzie kiedy w zakręcie jeszcze
    > przyhamujemy, bądź dodamy gazu? Przy hamowaniu, odpowiednio większa masa
    > "przemieści się" na prawe przednie koło i to właśnie ono pierwsze straci
    > przyczepność. Jeśli dodamy gazu - prawe tylne. Dlaczego więc zamiast
    sprężyn
    > nie wstawić zwykłych kołków sosnowych? Wtedy masa samochodu w ogóle nie
    > przemieszczałaby się na zewnątrz zakrętu i wszystkie opony pracowałyby
    > równo. Owszem, pomysł jest niezły, ale sprawdziłby się tylko na idealnie
    > równej nawierzchni. Każdy najmniejszy dołek, czy wybój powodowałby utratę
    > przyczepności, gdyż nieruchome zawieszenie nie mogłoby go płynnie
    "wybrać".
    > Taka koncepcja była swego czasu testowana przez jeden z zespołów Formuły
    1.
    > Inżynierowie pomyśleli, że zawieszenie bolidu ugina się na zakrętach nie
    > więcej niż 1 cm, spróbujmy więc pojechać na całkowicie sztywnym! Okazało
    się
    > jednak, że ten jeden centymetr powoduje kolosalną różnicę i bez niego w
    > ogóle nie da się jeździć!
    >
    > Zjawisko zmiany nacisku na poszczególne koła podczas skręcania, hamowania
    i
    > przyspieszania, nazywamy dynamiczną dystrybucją masy - w skrócie DDM. Jest
    > ono kluczowe dla zrozumienia jakie korzyści może dać twarde zawieszenie.
    >
    > Jednak rzadko które auto ma idealne rozłożenie masy (25% na każde koło).
    > Jeśli więc np. przód jest cieżki (silnik z przodu, napęd na przednie
    koła),
    > sprężyny przedniego zawieszenia muszą być twardsze niż tylnego. Jeśli
    > wszystkie pozostawimy takie same, to przednie koła na każdym zakręcie
    bardzo
    > szybko będą traciły przyczepność. Gdybyśmy dłużej pojeździli takim autem
    > (nawet zakładając, że kierowca nie zajmuje się paleniem gumy), to przednie
    > opony zużyją się w tempie błyskawicznym, a tylne "ledwo-co", albo i w
    ogóle.
    > I odpowiednio na odwrót: w Porsche 911, gdzie około 65% masy spoczywa na
    > tylnych kołach, przednie sprężyny w porównaniu z tylnymi wyglądają jak
    > sprężynki od tapczanu.
    >
    > Do wywodu o DDM dodamy znaczenie wysokości zawieszenia: jeśli zawieszenie
    > jest obniżone, to środek ciężkości auta spoczywa niżej i karoseria ma
    > mniejszą ochotę przechylać się w zakrętach. Mniejsza jest też DDM i
    > automatycznie szybkość pokonywania zakrętów może wzrosnąć. Samo obniżenie
    > bez utwardzenia daje względnie niewiele, więc nie spodziewajmy się
    > zauważalnej poprawy w wyniku prostego cięcia sprężyn.
    >
    > Twarde sprężyny wymagają amortyzatorów o odpowiednio zwiększonej sile
    > tłumienia, aby samochód nie wymykał się spod kontroli w krytycznych
    > momentach, jak wejście w zakręt, ostre hamowanie, czy jazda po wybojach. W
    > tym miejscu pora skomplikować nasze rozważania. Wyliczenia DDM podane
    wyżej,
    > można w pełni zastosować na równym i gładkim torze wyścigowym, albo na
    > jednej z niezwykle licznych polskich autostrad. Kiedy droga jest nierówna,
    > albo kiedy przyczepność jest niewielka, konieczny jest kompromis. Jeśli
    mamy
    > zamiar poruszać się tuningowanym autem na co dzień, ani sprężyny, ani
    > amortyzatory nie mogą być przesadnie twarde a wóz nie może "siedzieć" za
    > nisko. Najczęstsze jest zastosowanie zasady "jak najniżej, jak
    > najtwardziej". W wyniku takiej filozofii, samochód szybko zaczyna ciągnąć
    za
    > sobą części podwozia urwane w kontakcie z jezdnią, droga hamowania na
    > wszelkich wybojach niebezpiecznie się wydłuża, a kierowca musi od nowa
    > plombować ubytki w uzębieniu. Aby auto miękko pokonywało nierówności i
    > dobrze hamowało oraz aby jednocześnie było "twardsze" na zakrętach,
    > wymyślono drążki stabilizacyjne. W stopniu zależnym od swojej grubości i
    > masy auta, ograniczają one przechyły nadwozia, a co za tym idzie i DDM na
    > zakrętach.
    >
    > Geometria teoretyczna i bardzo praktyczna
    > Samochód styka się z drogą za pośrednictwem czterech opon, przy czym
    > faktyczna powierzchnia styku wszystkich opon z podłożem wynosi kilkanaście
    > do kilkudziesięciu centymetrów kwadratowych. Ponadto opony różnych firm,
    > rozmiarów i kategorii cenowych zapewniają bardzo dużą przyczepność.
    > Odpowiednio dobrane sprężyny i amortyzatory walczą o utrzymanie stałego
    > kontaktu guma-asfalt na dziurach i wybojach, co jak wiemy, we wszystkich
    > krajach prócz Polski, jest łatwe do zrealizowania. Geometria zawieszenia,
    > czyli kąty pod jakimi koła są w czasie jazdy ustawione względem drogi, dba
    > natomiast o to, aby ta powierzchnia styku była możliwie jak największa.
    > Problem polega na tym, że kiedy zawieszenie się ugina, koła zmieniają
    swoje
    > ustawienie. Podczas ostrego hamowania, w wyniku zjawiska DDM przód
    samochodu
    > nurkuje, a przednie koła pochylają się górnymi krawędziami do środka. W
    tym
    > momencie nie są już ustawione prostopadle do nawierzchni i opony nie
    stykają
    > się z nią całą szerokością bieżnika. Przyczepność dramatycznie wręcz
    maleje,
    > a akurat teraz najbardziej by się przydała! Efekt to wydłużona droga
    > hamowania, a czym to może grozić, nawet nie chcemy myśleć. Na zakręcie z
    > kolei, koła po zewnętrznej stronie łuku odchylają się górnymi krawędziami
    na
    > zewnątrz. I znowu najbardziej obciążone opony pracują tylko częścią swej
    > szerokości. Zależność jest tutaj prosta: im twardszy założymy "zawias",
    tym
    > niekorzystne wahania geometrii będą mniejsze. Ale znowu pamiętajmy, że
    > trzeba zachować poprawkę na pokonywanie nierówności i nie można z
    > utwardzaniem przesadzić!
    >
    > W tym miejscu znów należy wspomnieć o obniżaniu zawieszenia. Ma ono ścisły
    > związek z geometrią. Na zeszłorocznym zlocie w Toruniu (2002) naszą uwagę
    > zwróciło pewne auto znanej i lubianej bawarskiej marki. Wóz był
    maksymalnie
    > "rzucony na ziemię" i wyglądał zaiste bardzo efektownie. Jednak w wyniku
    > obniżenia wszystkie koła tego pojazdu (obute w opony nieprawdopodobnej
    > szerokości), były pochylone do wewnątrz pod bardzo dużym kątem. W
    rezultacie
    > samochód stykał się z drogą wyłącznie wewnętrznymi kantami opon! W takiej
    > sytuacji samochód ma minimalną przyczepność i jeżdżenie nim szybciej niż
    40
    > km/h może być po prostu niebezpieczne. O ile samochód ma nie tylko lepiej
    > wyglądać, ale i lepiej jeździć, nie obniżajmy "na maxa"!
    >
    >
    >

    W powyższym artykule jest: "Gdybyśmy teraz założyli twardsze sprężyny, to na
    tym samym lewym zakręcie, prawa strona zostanie obciążona już nie 80-cioma -
    a dajmy na to - sześćdziesięcioma procentami masy auta". Moje pytanie:
    dlaczego?? Przecież wartość
    siły odśrodkowej zależy od masy samochodu, a nie od twardości sprężyn. A
    nacisk kół jest związany z wartością tej siły. Pewno źle myślę, ale
    chciałbym wiedzieć, dlaczego? Gdzie w moim rozumowaniu jest błąd?


  • Re: amortyzatory | "ici" <ici@poczta.onet.pl>
    > Miałem okazję jeździć samochodem z dość twardym zawieszeniem i miałem
    > wrażenie, że przy dużej prędkości wyrzuca mnie z zakrętu - dość
    > nieprzyjemne
    > uczucie. Jeździłem też samochodem z miękkim zawieszeniem i zauważyłem, że
    > przy "ostrym" wejsciu w zakręt cześć samochodu po zewnętrznej stronie
    > zakrętu mocno opada, czułem, że auto mocno dociska w dół do jezdni, ale
    > nie
    > czułem, żeby chciało je wyrzucić na zewntąrz zakrętu. Tak, jakby siła
    > odśrodkowa pchała mnie bardziej w dół, a nie na zewnątrz, jak było to w
    > samochodzie z twardym zawieszeniem. Ma się dzięki temu wrażenie stabilnego
    > i
    > pewnego zachowania się samochodu na zakręcie.
    > Tłumaczę to sobie w następujący sposób:

    Może i dobra teoria do błędnych założeń.
    Jest zdecydowanie odwrotnie.
    Twarde zawieszenie - zwane inaczej sportowym powinno lepiej trzymać drogi
    niż miękkie z samochodów luksusowych.
    O ile nie był to ten sam samochód o różnych zawieszeniach, to wyciąganie
    jakichkolwiek wniosków jest co najmniej nieuzasadnione, nie mówiąc o tym że
    w twoim wypadku błędne.

    Weźmy pod uwagę zawieszenia:

    Twarde - kąt pochylenia w zakręcie mały przyjmijmy dla uproszczenia że równy
    nadal 0* składowa odśrodkowa na powierzchni styku opony jest równa dla
    wewnętrznej i zewnętrznej opony, przy braku pochylenia można założyć w
    przybliżeniu, że składowa pionowa docisku mniej więcej jest równa dla
    zewnętrznej i wewnętrznej opony.
    Siła mniej więcej rozkłada się równomiernie na koło wewnętrzne i zewnętrzne
    w ruchu po okręgu.

    Miękkie - pochylenie karoserii powoduje dociążenie koła zewnętrznego i
    odciążenie wewnętrznego co w skrajnym wypadku powoduje podniesienie koła
    wewnętrznego do góry.
    W efekcie większość (lub niemalże cała) składowa odśrodkowa jest przenoszona
    tylko na koło zewnętrzne.
    Biorąc pod uwagę charakterystyki tarcia dla uproszczenia statycznego wiemy,
    że tarcie statyczne jest większe od dynamicznego. Czyli póki opona nie
    wpadła w poślizg to się trzyma drogi, a potem już nic jej nie zatrzyma, bo
    porusza się ruchem przyspieszonym. Ma to miejsce po przekroczeniu siły
    granicznej tarcia statycznego.

    Wniosek - łatwiej siłę graniczną przekroczyć jednym kołem niż rozkładając ją
    równomiernie na dwa koła. Wtedy w przybliżeniu na oponę będzie połowa
    obciążenia.
    Czyli zawieszenie twarde (a w Formule1 jest naprawdę twarde) przeniesie
    większe siły - większe prędkości zanim wpadnie w poślizg boczny.

    Poczyniłem tu duże uproszczenia dla wytłumaczenia istoty zjawiska.
    A ty dla wprawy możesz sobie zróżniczkować składowe prędkości, przejść do
    układu statycznego, policzyć współczynniki tarcia statycznego uwzględniając
    tangens pochylenia samochodu przy zawieszeniu miękkim, a potem pocałkować w
    czasie wracając do dynamiki ruchu, uwzględniając uchyb z przyjętego
    uproszczenia modelu.

    Jeśli nie rozumiesz mojego wywodu, to nie przerażaj się, ja też nie wszystko
    rozumem - bo to tak na gorąco było, bez rozrysowania, ale coś koło tego się
    kręci.:-)

    Pzdr
    ici.


  • Re: amortyzatory | "ici" <ici@poczta.onet.pl>
    Przepraszam ale nie uwzględniłem niekorzystnej zmiany momentu pochylonej
    bryły samochodu na moment całkowity.
    Ty w obliczeniach powinieneś zdecydowanie psłużyć się zmianą momentu w
    funkcji pochylenia bryły.
    Choć to już istotnie zaciemnia poczynione rozważania.:-)
    ici


  1 2  

Podobne